Prezentujemy wstęp z najnowszej książki Alexandra Poraj-Żakieja, która powstała w ubiegłym roku tuż po śmierci Willigisa Jägera. Książka w tłumaczeniu Zenona Mazurczaka – wieloletniego ucznia Willigisa, ukaże się w Polsce jeszcze w tym roku nakładem Wydawnictwa Mądrość Wschodu i Zachodu.

 

Kto w swojej własnej tradycji religijnej znajdzie drogę mistyczną, ten nie potrzebuje rozglądać się w innych religiach. Jakkolwiek jest to niezwykle trudne w naszej dzisiejszej chrześcijańskiej pobożności. Kontemplacji się nie naucza. Nie ma ani mistycznych nauczycieli, ani duchowych dróg, które od samego początku byłyby nakierowane na doświadczenie tego, co boskie. Ktoś, kto tego szuka, nie ma najczęściej innego wyboru, jak rozglądanie się w innych tradycjach religijnych. Ale tak nie być musi – i właśnie dlatego staram się odkrywać na nowo mistyczne dziedzictwo chrześcijaństwa i budzić do nowego życia. Chodzi przy tym o nieprzeczuwane skarby, które w niczym nie ustępują duchowemu bogactwu tak zwanych mistycznych religii Wschodu.”

Pragnę kościoła, w którym zarówno fundamentaliści jak i mistycy są bezpieczni i nikt nikogo nie osądza.

/Willigis Jäger/

Mamy skłonność do tego, żeby uważać nasze dzisiejsze rozumienie duchowości, kontemplacji czy zen za jasne i oczywiste. Zapominamy bardzo szybko, że nasz dzisiejszy sposób widzenia ma długą i bogatą w wydarzenia historię i nadal podlega ciągłym zmianom. Minione stuleci przyniosło w tym względzie decydujące wglądy, na których możemy oprzeć dalsze nasze kroki.

Indywidualność oraz indywidualizacja z jednej strony i globalizacja z drugiej określają od tego zakres naszych ruchów. Jeszcze nigdy dotąd nie mieliśmy tak łatwego i swobodnego dostępu do intelektualnej wymiany, a także w dużym stopniu do najważniejszych religii, duchowych wspólnot, do praktykowania, tudzież do licznych innych światopoglądów. To wszystko jednak nie dokonało się anonimowo, lecz zostało wywalczone, wypróbowane, przeżyte i przecierpiane przez konkretnych ludzi i z reguły w mniejszych grupach. Za wszystkimi żywymi wglądami stali i stoją ludzie, którzy w przeróżny sposób byli gotowi, żeby zakwestionować dotychczasowe granice, przyzwyczajenia i założenia.

Willigis Jäger należał do nich. Jego długie życie ucieleśnia ważną i ciekawą fazę w rozwoju tego, co określamy mianem religii i duchowości. To jest powód powstania tej książki. Wychodzi ona naprzeciw życzeniu wielu osób, które teraz, po odejściu Willigisa, chciałyby ponownie prześledzić drogę, którą on przebył; rozpoczął swoją drogę życiową w klasycznie konserwatywnej, katolickiej pobożności, a zakończył przesłaniem duchowości transkonfesyjnej. Ponieważ większość z nas jest również dziećmi tak zwanej kultury zachodniej, dlatego życie Willigisa i jego dzieło stanowią bardzo osobiste zwierciadło naszych własnych zmagań o jasność, sens i spełnienie.

I stąd w mojej książce podążam za jego wewnętrznymi i całkowicie osobistymi zmaganiami ze swoim doświadczeniem, swoją wiarą, swoim kościołem, swoim chrześcijaństwem, ale także za autentycznymi zmaganiami z innymi religiami i światopoglądami, przede wszystkim z buddyzmem i z zen. A całość staram się pokazać na tle wielkich pytań i nurtów XIX, XX i XXI wieku, których dzieckiem był on i których dziećmi wciąż jeszcze jesteśmy. W obliczu problemów oraz instytucji, których dotyczy, spory a nawet mniejsze i większe konflikty, są rzecz jasna nieuniknione i stale obecne. Ale to jest właśnie smak, a także cena rozwoju, procesu i ewolucji – które Willigis uważał za tak ważne – i które sam przeżył, przemyślał i za które przyszło mu zapłacić.

I jeszcze coś. Chociaż w tej książce akurat spory z kościołem katolickim tudzież innymi instytucjami religijnymi są rozpatrywane krytycznie, nie oznacza to bynajmniej odrzucenia chrześcijaństwa, buddyzmu lub innych bardzo rozległych i zróżnicowanych nurtów. Jest dokładnie odwrotnie. Willigis zmaga się przecież ze swoim kościołem z powodu chrześcijaństwa, którego głębi i prawdziwej witalności tak bardzo mu brakowało i które z zachwytem ponownie odnalazł w kontemplacyjnej postawie mistyki, tak iż jedną trzecią swojego życia spędził na nauczaniu tej postawy.

Mimo wszystkich kontrowersji, skrajnej różnicy zdań oraz drastycznych kar, Willigis nie tylko pozostał wierny chrześcijaństwu jako mnich i kapłan, lecz przede wszystkim swojemu katolickiemu kościołowi. Do ostatniego tchnienia, a nawet później, gdy na jego łonie znalazł upragnione miejsce spoczynku, realizował swoje życie i swoją w nim misję. Należy to uznać i respektować.

Nawet jeśli wielu z nas nie zna już i nie przeżywa tak mocnej więzi z kościołem, a także nie zostało wychowanych tak bardzo po chrześcijańsku, to jednak nasza tak zwana “zachodnia kultura” wciąż jeszcze nosi głębokie piętno chrześcijaństwa, a także kościoła. I być może ta książka przyczyni się trochę do tego, żeby – idąc za Willigisem – trochę głębiej i precyzyjniej zainteresować i zająć naszymi własnymi korzeniami. Albowiem kultura dialogu, dokładnego przypatrywania się i konstruktywnego sporu wciąż jeszcze jest w powijakach, chociaż właśnie teraz byłaby tak pilnie potrzebna.

 

_______

Tłumaczenie:

Zenon Mazurczak – uczeń Willigisa od 2001, tłumaczył m.in. “Fala jest morzem”, współorganizował w Jagniątkowie sessin polsko-niemieckie pod kierunkiem Willigisa Jägera.

Założyciel i tłumacz Biblioteki Hellingerowskiej oraz serii Terapia Traumy. Na 100-lecie urodzin Willigisa w roku 2025 przygotowuje nowe wydanie i tłumaczenie książki “Fala jest morzem” oraz wybór kazań Jägera pt. “Nie uwierzę, dopóki nie zobaczę. 50 kazań mistycznych.”

Komentarze dla “Stulecie Willigisa” Alexander Poraj-Żakiej. Słowo wstępne.

  1. Maciej pisze:

    Willigis był pierwszy i to jego chrześcijańskie doświadczenia w pełni ukazały się w postawie Aleksandra Poraja. W tym ostatnim uderza mnie,szczególnie w ostatnim czasie, jakby odejście od klasycznego zenu w kierunku mistyki nadreńskiej.Dzięki Porajowi sięgnąłem w sposób bardziej dojrzały do Eckharta i Taulera(obaj są na polskim rynku) i przestałem się podniecać mistrzami wschodu,znajdując w mistycyzmie chrześcijańskim coś,za czym moje serducho wiecznego poszukiwacza tęskniło od dawna.Dzięki Wam obu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *