Skąd się w nas bierze po dłuższym siedzeniu niepokój, poczucie osamotnienia, a nawet lęku? Jak to możliwe, że dni spędzone na odosobnieniu, które mają nas zbliżać do spokoju i wewnętrznej harmonii, powodują nieprzyjemny stan utraty bezpieczeństwa, smutku, poczucia odrębności?

 

To co nazywamy “ja”, to tylko wahadłowe drzwi,

które poruszają się, kiedy wdychamy i wydychamy.

/Shunry Suzuki/

 

Przyjrzyjmy się najpierw słowu “odosobnienie”. Czy zauważacie pewne podobieństwo do stanu “odejścia od siebie” jako konkretnej osoby, odejścia od tożsamości, od poczucia “ja jestem”? W założeniu odosobnienie, które w tradycji zen nazywamy sesshin, tym właśnie powinno być: zostawieniem tożsamości, zostawieniem “siebie”. Na chwilę, na jakiś czas, na te kilka dni. 

W codzienności cały czas “tworzymy się” jako ta konkretna osoba, ale będąc tym “ja” jesteśmy automatycznie wyłączeni z pewnej całości, jesteśmy “oddzieleni od”.

Będąc “kimś”, jesteśmy poza jednością, a za nią tak naprawdę tęsknimy.

Problem tych stanów, które po sesshin nie są wcale rzadkością, a o których wspominam wyżej, polega właśnie na tym, że poprzez mechanizm tworzenia tożsamości jesteśmy “osobni”, albo raczej, że kreujemy się na takich. Podczas dłuższego zazen zostawiamy tę zabawę w “budowanie siebie” i wtedy pojawia się pustka. Boimy się jej, niepokoi nas, nie wiemy co za nią stoi. To “nic” wytrąca nas z równowagi.

Jeśli od początku kształtowania się naszej tożsamości jesteśmy podtrzymywani w przeświadczeniu, że jesteśmy odrębnym podmiotem, nie tylko w sensie “każdy od każdego”, ale także od świata zewnętrznego, to wtedy praktyka zen wydaje się nie mieć dla nas sensu.

Dlaczego? Bowiem wówczas chodziłoby nam tylko o to, że nasze “ja” wchodzi w medytację i stara się o poprawę samopoczucia. Jak to robi? Poprzez staranie się oddzielenia od rzeczywistości, od jej problemów, poprzez wytworzenie w sobie stanu spokoju i harmonii. Ale właśnie “w sobie”, a nie o doświadczenie, że jest tylko TO, a to ograniczanie siebie i oddzielanie od rzeczywistości jest jak film, nakładka na TO.

Tymczasem zen buduje się na podejściu, że my nie jesteśmy sami z siebie “osobnikami”, czyli osobnymi bytami, podmiotami, ale że to dopiero nasz sposób bycia stwarza takie uczucie, które jest podtrzymywane i społecznie, i kulturowo.

To uczucie bycia oddzielonym powstaje dzięki interakcjom, myśleniu, i wtedy stwarza wrażenie, że “ja” nie jestem niczym innym jak tym “ja”, o które tak drżę i które pielęgnuję. 

Zobaczmy jednak, że gdyby to “ja” było aż tak stałe i niezmienne jak nam się wydaje, to nie musielibyśmy cały czas walczyć o uznanie, szacunek i miłość. Nie byłoby tak, że w zależności od sytuacji czujemy się zaniepokojeni, porzuceni, niewidziani. Owszem, naturalne jest, że czasami czujemy się pewni i silni, a czasami zagubieni i samotni, bo życie zawiera w sobie i to, i to. Jednak każdy z nas cały dzień zabiega, aby podtrzymać swoją tożsamość szczęśliwego człowieka – albo właśnie ofiary. W zależności od tego, jak “ustawia się” w życiu. 

Cały czas porównujemy się do innych, obecne doświadczenia do tych przeszłych lub do tych, które sobie wyobrażamy. Inne słowo na porównywanie to osądzanie. Owszem, to mocniejsze słowo, ale tak naprawdę oznacza to samo. Odróżnienie i osądzanie jest wartościowaniem.

I oczywiście wchodząc w praktykę medytacji, w tym też zen, chcielibyśmy przestać osądzać i wartościować. 

Wydaje nam się, że możemy z tego zrezygnować, a nawet że tak trzeba, że jest to miarą naszego postępu. Tymczasem nie jest to możliwe, bo na tym zjawisku osadza się kreowanie tożsamości. Znika ocenianie, osądzanie, porównywanie – znika “ja”. To się może zadziać jako doświadczenie wglądu, przebudzenia, ale nasze ludzkie życie wymaga bycia “kimś”. Oczywiście z doświadczeniem zniknięcia poczucia “ja jestem” ma ono inną jakość.

Trzeba sobie uświadomić, a poprzez praktykę doświadczyć, że nasza egzystencja nie jest ani stabilna, ani stała. Poczuć co to znaczy, że my cały czas tworzymy się. Nie ma sensu na siłę tworzyć osobności, choć jednocześnie nie ma w tym nic złego, tylko my zbyt poważnie to bierzemy. I to jest źródłem cierpienia.

Wgląd da nam i elastyczność, i pokorę wobec tego procesu.

I tutaj zaczyna się duchowość: dopiero jak przeżyjemy tę symboliczną “śmierć na poduszce”, jak przeżyjemy ten koniec siebie, śmierć tożsamości, powielania siebie, to wtedy poczujemy wolność od przymusu kreowania tożsamości.

Jak to zrobić? Wystarczy, że będziesz na tyle obecnym, że zapomnisz “robienia” tego samego, czyli tworzenia się jako “coś, ktoś” poprzez myślenie, ocenianie, porównywanie. “Zapominasz się” stworzyć przy pełnej świadomości i wtedy nagle relatywizuje się wszystko, w tym też tożsamość i związane z nią podmioty. Przeżycie tego jest uwalniające, rozprężające.

Tutaj pora na tytułową pułapkę: medytacja jako sposób na kolejną tożsamość. Nie tak rzadko, a może nawet bardzo często, nadajemy sobie podczas medytacji jakąś kolejną tożsamość, zakładamy, że teraz będę “taki, a nie taki”: bardziej współczujący, mniej nerwowy, bardziej cierpliwy, mniej lękowy.

W ten sposób dosłownie niszczymy możliwość “zabicia” tożsamości podczas praktyki, ponieważ tworzymy od razu nową – jak nam się wydaje lepszą – tożsamość osoby praktykującej zen.

Co teraz?

Zostaw te oczekiwania, po prostu usiądź, znudź się zabawą w tożsamość, zostaw narrację, niech się w końcu wyczerpie, poczuj.

To już JEST.

A potem wróć do codzienności z pokorą wobec tego, jak tworzy się twoje “ja jestem”.

 

__________

Terminy sesshin – odosobnień, oraz Kursu Wprowadzenie do zen, które w 2021 roku poprowadzi Alexander Poraj-Żakiej dostępne są TUTAJ

 

Najnowsza książka Alexandra Poraj-Żakieja JEST*365. Inspirujące cytaty na każdy dzień dostępna jest już w SPRZEDAŻY w fundacyjnej księgarni -> TUTAJ

2 komentarzy dla Medytacja – sposób na nową tożsamość?

  1. TE1 pisze:

    Jesień – sposób na nową tożsamość?
    Czerwony liść na trawniku
    Czy to już nie drzewo

  2. Kako pisze:

    Fantastyczny tekst,chylę głowę przed nauczycielem Aleksandrem,bo widac,że wie ,o czym mówi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Newsletter Fundacji Mądrość Wschodu i Zachodu

KORZYŚCI-  raz w miesiącu otrzymasz:
  • podsumowanie wpisów z Bloga (sfera umysłu, ciała i ducha)
  • aktualności dotyczące Fundacji Mądrość Wschodu i Zachodu
  • informacje na temat nowości w fundacyjnej Księgarni

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w rozumieniu rozporządzenia RODO z dnia 25 maja 2018 przez Polsko-Niemiecką Fundację Willigisa Jagera Mądrość Wschodu i Zachodu Wrocław, ul. E.Orzeszkowej 40/8 i oświadczam, że podanie przeze mnie danych osobowych jest dobrowolne i oraz że zostałem poinformowany o o prawie żądania dostępu do do moich danych osobowych, ich zmiany oraz usunięcie.