ZEN zwykle jest kojarzony z Japonią. To częste, szybkie skojarzenie u większości ludzi. Dużą niespodzianką jest fakt, że dotarł on do Japonii z Chin dopiero w XIII wieku za sprawą mistrza zen Dogena. Właśnie o tej postaci opowiada japoński film Banmei Takahashi “ZEN. The life of Zen Master Dogen”.

 

Postać Dogena jest kluczowa dla japońskiego zen z kilku powodów. Pierwszym z nich jest oczywiście sama możliwość pojawienia się tej ścieżki duchowej w Japonii. Stało się to ponad 700 lat po tym, jak zen pojawił się w Chinach za sprawą na wpół legendarnego patriarchy chan (zen) Bodhidharmy. 

Oczywiście Buddyzm funkcjonował w różnych postaciach w Japonii – najczęściej w formie różnego rodzaju grup. Nie było jednak rozwiniętej tam drogi monastycznej, skoncentrowanej na “umyśle początkującego”, jak to bardzo zgrabnie ujął Shunryū Suzuki, japoński nauczyciel, który spopularyzował zen w Stanach Zjednoczonych.

 

 

Dogen po powrocie z Chin, gdzie doznał przebudzenia, wrócił do codzienności, czyli zajął się zorganizowaniem miejsca (klasztoru), gdzie możnaby prowadzić regularna praktykę. Wgląd, jakiego doświadczył był na tyle silny, a podjęte działania na tyle rewolucyjne, że budził opór wśród niektórych grup buddyjskich. W zasadzie postawę Dogena można uznać za swojego rodzaju “reformację”. 

Podobnie było u Buddy, który swoimi słowami po przebudzeniu “Nie ma Ja, mnie ani mojego” naraził się Braminom. Podobne sytuacje pojawiały się oczywiście także w innych kręgach kulturowych i religijnych z takiego samego powodu – pojawienia się przekazu, który był nie do przyjęcia ze względu na swoją rewolucyjność w stosunku do funkcjonujących w danym czasie poglądów, wierzeń i przekonań. 

Podobnie w przypadku Dogena, czystość formy, przekazu i doświadczenia spowodowała, duże poczucie zagrożenia wśród niektórych grup, co spotkało się z mocnym sprzeciwem do postawy jego i uczniów. Więcej oczywiście w filmie 🙂

 

Drugim istotnym elementem trwałości przekazu Dogena, było osobiste spisanie przez niego nauk i wskazań. Co więcej, jednym z nich było  pierwsze dzieło “religijne” w języku japońskim pod nazwą Shōbōgenzō. Z pewnością pomogła mu w tym inteligencja, gdyż jak mówi historia w wieku 4 lat czytał już chińską poezję

Film obfituje w interesujące historie i relacje osobiste. Nie jest to po prostu historia mistrza zen lub historia przebudzenia, czy wglądu. Owszem ten element jest ważny w całym filmie, ale po tym doświadczeniu, pierwszymi słowami, jakimi otrzymał od swojego mistrza Tiantong Rujing było “Dogen zapomnij, o oświeceniu”. 

Niezwykle interesującym momentem każdej indywidualne ścieżki jest to co spowodowało impuls do wybrania takiej drogi. Oczywiście jest to zawsze sprawa osobista, niemniej w przypadku Dogena wydaje się to jasne. Od początku swojego życia wykazywał on wrażliwość, nie tylko w zakresie poezji, ale i relacji w stosunku do innych osób. 

Jak wiemy był także inteligentny, niemniej kluczowym momentem jest śmierć jego rodziców kiedy był dzieckiem. W wieku 8 lat został sierotą. To traumatyczne doświadczenie pchnęło go do rozważań na temat natury życia i śmierci na tyle mocno, że już w wieku 13 lat wstąpił do klasztoru. W wieku 24 lat udał się w podróż do Chin, gdyż był rozczarowany naukami, jakie otrzymywał od nauczycieli w Japonii.

 

 

Oprócz samej warstwy poszukiwań duchowych film osadzony jest w realiach historycznych okresu Kamakury, w którym tworzyła się intensywnie klasa wojowników (samurajów). Ta styczność dwóch światów: wielkiej polityki oraz duchowości (mądrości) jest zaprezentowana w filmie i jest to bardzo intrygująca historia. Zresztą poszukiwanie mądrości przez tych, którzy akurat są przy władzy zdarzało się czasem w historii. Niestety nader rzadko, jak na wielość konfliktów, których doświadczyła ludzkość.

Na koniec, aby nie opowiedzieć wszystkich wątków filmu, kilka słów o warstwie technicznej filmu. Jest to produkcja japońska, nie oczekujmy więc hollywodzkich scen. I tak naprawdę z wielką korzyścią dla filmu. Dzięki temu jest on minimalistyczny, przez co można mocniej poczuć ducha zen. Sceny z klasztorów są bardzo naturalistyczne, a oddanie życia w XIII wiecznej Japonii i Chinach bardzo realistyczne. Klasztory, przyroda, pejzaże uzupełniają ten czas. Bardzo pozytywnym zaskoczeniem jest bardzo dobrze dopasowana muzyka, która sugestywnie dopełnia całości. 

 

Film jest do oglądnięcia bezpłatnie w całości na YouTube.
Z angielskimi napisami.

 

 

3 komentarzy dla Dogen, czyli droga zen do Japonii

  1. Libisz pisze:

    Dziękuję za info o istnieniu tego filmu. Dogena warto czytać

  2. Joginia pisze:

    Dziękuję 🙏

  3. Dawid Sadulski pisze:

    🙂 Udanego oglądania

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Newsletter Fundacji Mądrość Wschodu i Zachodu

KORZYŚCI-  raz w miesiącu otrzymasz:
  • podsumowanie wpisów z Bloga (sfera umysłu, ciała i ducha)
  • aktualności dotyczące Fundacji Mądrość Wschodu i Zachodu
  • informacje na temat nowości w fundacyjnej Księgarni

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w rozumieniu rozporządzenia RODO z dnia 25 maja 2018 przez Polsko-Niemiecką Fundację Willigisa Jagera Mądrość Wschodu i Zachodu Wrocław, ul. E.Orzeszkowej 40/8 i oświadczam, że podanie przeze mnie danych osobowych jest dobrowolne i oraz że zostałem poinformowany o o prawie żądania dostępu do do moich danych osobowych, ich zmiany oraz usunięcie.