Jak to jest z tymi wspomnieniami, ile w nich prawdy, a ile naszych emocjonalnych dodatków? Dlaczego niektóre wspomnienia dodają nam skrzydeł, inne z kolei niemal rujnują życie? I w ogóle, w jaki sposób nasz mózg zapisuje to, co widzimy, czego dotykamy, doświadczamy, aby potem odtworzyć ku naszej radości lub … bez naszej woli?

 

Nie jesteśmy w stanie uświadomić sobie wszystkich nieuświadomionych wspomnień (…), jednak im bardziej będziemy umieli przypominać sobie zarys tego, co się stało, i włączać to wspomnienie do naszej świadomej pamięci, tym łatwiej będzie nam odróżnić obecną rzeczywistość od tego, co wraca z przeszłości, zniekształcając nasze aktualne postrzeganie świata.
/Daniel J. Siegel/

 

Nie wdając się w naukowe rozważania, można ogólnie powiedzieć, że wspomnienia są zapisem naszych doświadczeń w sieciach neuronowych. Jeśli jednak takie wyjaśnienie nam nie wystarcza, możemy to w skrócie opisać następująco:
– nasz mózg składa się z różnych części: z płatów czołowych, ciemieniowych, potylicznych, skroniowych oraz móżdżku i pnia mózgu
– dostęp do badań obrazowych mózgu pokazał, że naukowcy być może nigdy nie wskażą jednej konkretnej części odpowiedzialnej za powstanie wspomnień, ponieważ proces ten nie działa na zasadzie magazynowania, ale jest zdecydowanie bardziej skomplikowany. Towarzyszy mu nie tylko powstawanie, ale także przebudowywanie różnych połączeń między neuronami. Tak więc każde nowe doświadczenie wzboga nasz mózg o nowe połączenia, które naukowcy nazywają wzorcami pobudzeń. Z kolei inne połączenia są przebudowywane, a wszystko to przekłada się na tzw. wspomnienia.

 

Jak w takim razie dzieje się to krok po kroku?

Dane wydarzenie (np. spotkanie nowej osoby, zetknięcie z nowym owocem, zwierzęciem) odbieramy zmysłami, zarówno węchu, zmysłem smaku, wzroku jak i dotyku. Wrażenia te jako bodźce trafiają do naszego mózgu i wywołują w nim wzbudzenie pewnej liczby komórek nerwowych w określonej części mózgu. np. bodziec wzrokowy (okrągły kształt, długi ogon, nowa twarz) wzbudza część potyliczną, bodziec zapachowy (nieprzyjemny zapach, łagodny zapach) pobudza część płatów skroniowych, a bodziec dotyku (gładka skórka, szorstkie futro, ciepła skóra) pobudzi płaty ciemieniowe.

Pamiętajmy, że komórki nerwowe odbierają bodźce jako wzbudzenie elektryczne, czyli mówimy, że komórki zostają naładowane. Jeśli natomiast bodziec nie dociera, mówimy o rozładowaniu. Tak więc dane zdarzenie wywołuje reakcje w różnych rejonach mózgu, które następnie komunikując się między sobą poprzez wypustki zwane aksonami mogą połączyć impulsy elektryczne tworząc jeden schemat pobudzenia, który będzie sprzężony z danym doświadczeniem. Im częściej będziemy wystawiani na ekspozycję na dany bodziec, tym dana grupa komórek nerwowych będzie aktywowana częściej i mocniej, a tym samym połączenie staniej się silniejsze. Co ciekawe, schemat pobudzeń jest wzmacniany także poprzez rozbudowę, czyli dodawania nowych wzorców pobudzeń (skojarzenia, podobieństwa).

Tak to wygląda w skrócie z naukowego punktu widzenia. Jednak wróćmy do pytań z początku: ile w naszych wspomnieniach prawdy, a ile naszych emocjonalnych nakładek?

Zanim znajdziemy na nie odpowiedź, przypomnijmy jeszcze, że mamy kilka rodzajów pamięci: krótkotrwałą (roboczą) i długotrwałą – i tutaj wyróżniamy dwa rodzaje: świadomą i nieświadomą.
Pamięć robocza dotyczy tylko tego momentu, kiedy dana informacja jest nam potrzebna, np. nazwa ulicy, z której mamy odebrać znajomego. Kiedy tylko wykorzystaliśmy informację i nie jest ona nam potrzebna, znika z sieci neuronowej. Jeśli jednak uznamy, że informacja jest istotna, bo np. jest to ulica, na której mieszka także nasz przyjaciel, to informacja zostanie zapisana w innym obszarze mózgu i przypisana do pamięci długotrwałej. Z kolei pamięć świadoma obejmuje te wspomnienia, które jesteśmy w stanie przywołać, ponieważ wiemy, że to na pewno wydarzyło się w przeszłości. W momencie, kiedy wydarzenie zostało zapisane w naszej pamięci, hipokamp zakodował i czas, i miejsce zdarzenia. Wydarzenie zostało niejako oznaczone, umieszczone w odpowiednim katalogu. Możemy więc przypisać mu konkretne „współrzędne”. Inaczej jest w przypadku pamięci nieświadomej. Jeśli do niej „sięgamy”, to nie mamy świadomości tego, że właśnie przypominamy sobie coś, co rzeczywiście wydarzyło się nam w przeszłości. Brzmi to co najmniej niepokojąco, ale dotyczy każdego z nas i wywiera ogromny wpływ na nasze życie, decyzje i wybory. Najprostszym (i najbezpieczniejszym dla nas do przyjęcia) przykładem jest nauka czytania, jazda na rowerze czy obsługa telefonu. Nie musimy za każdym razem sięgać w sposób świadomy do pamięci, aby przypomnieć sobie jak wykonywać te czynności; to się po prostu „dzieje”.

Jednak ten rodzaj pamięci dotyczy nie tylko pewnych fizycznych umiejętności, ale wiąże się także z naszym życiem emocjonalnym, co potrafi komplikować wiele sytuacji. Mimo, że na poziomie świadomym nie pamiętamy pewnych wydarzeń i tego, że w oparciu o nie ukształtował się nasz typ reakcji, to w danych warunkach działamy właśnie według tego wzorca – automatycznie, nie do końca, albo i w ogóle, zdając sobie sprawę co się dzieje.

Oczywiście od razu nasuwa się pytanie: co decyduje o tym, że pewne wspomnienia trafiają do pamięci świadomej, a inne do nieświadomej?

Jak twierdzą naukowcy, zależy to m.in. od wieku, ponieważ hipokamp staje się aktywny między 18 a 24 miesiącem życia, tak więc większość nieświadomych wspomnień pochodzi z okresu 1-5 roku życia. Natomiast w przypadku osób dorosłych, kiedy oba mechanizmy zapisywania wydarzeń (pamięć świadoma i nieświadoma) działają już sprawnie, to fakt, gdzie trafi dane wydarzenie, zależy od intensywności emocji, które mu towarzyszą. To, co będzie dla nas przerażające i bolesne, trafi do pamięci nieświadomej, ponieważ kortyzol wydzielany w momencie dużego stresu wyłącza działanie hipokampu. Dodatkowo wydzielana wtedy adrenalina aktywuje zapis wspomnień w nieświadomych obwodach.

Ma to oczywiście sens biologiczny: nie będziemy obarczeni wszystkimi wspomnieniami niebezpiecznych zdarzeń, a przy okazji w podobnej sytuacji zadziałamy automatycznie, co może nam uratować życie. I to jest dobra wiadomość! Jednak jest też gorsza wiadomość: jeśli w naszej rzeczywistości tu i teraz choć jeden element przypomni nam o trudnym wydarzeniu, zadziałamy automatycznie, często zbyt emocjonalnie i nieadekwatnie do sytuacji. Krzykniemy, gdy ktoś powie coś, co kiedyś zraniło nas do głębi, odrzucimy czyjś dotyk, jeśli nieświadomie przypomni nam o nadużyciu względem nas.

Poznanie tego mechanizmu i zrozumienie, że są sytuacje w których działamy w oparciu o nieświadomą pamięć, może nam pozwolić inaczej spojrzeć na siebie i na to, jak organizujemy się w pracy, w związkach, relacjach z innymi. Możemy stać się bardziej wyrozumiali dla siebie, mając świadomość, ze pewne wydarzenia, np. z wczesnego dzieciństwa „wdrukowały” się w nas, aby chronić nas przed niebezpieczeństwem.

Jednocześnie mając do tego dystans, możemy z ciekawością eksplorować ten obszar naszej psychiki poprzez pracę psychoterapeutyczną lub pracę z ciałem. Jak mówi profesor Daniel Siegel (psychiatra dziecięcy):

Rozumienie mózgu pomaga nam w rozeznaniu. Zamiast myśleć, że jesteśmy nieadekwatni z powodu tego jak się zachowujemy, możemy wniknąć w biologiczne przyczyny naszych zachowań i rozwinąć samowspółczucie.

Jak widać powodów by zadbać o powrót do „czucia siebie”, do ponownego ugruntowania się w ciele, jest coraz więcej. To już nie tylko kwestia zdrowia fizycznego, radzenia sobie ze stresem, pełniejszego doświadczania rzeczywistości. To także „inwestycja” w uzdrowienie zranień z przeszłości – tych, które tego wymagają, ale też przyjęcia tych, które choć bolesne, ochroniły nas przed ponownym cierpieniem, ale być może pora już nabrać do nich większego dystansu, ponieważ „tu i teraz” jesteśmy bezpieczni. Praca z ciałem to wędrówka od teraźniejszości do przeszłości, i z powrotem, to tworzenie łącznika między tymi dwoma czasoprzestrzeniami.

Pamiętajmy jednak, że tak naprawdę

tylko w teraźniejszości istniejemy. Tylko tu i teraz możemy doświadczać naszego ciała, poruszeń serca i głębokiego zachwytu nad tym, co się właśnie zdarza. /Joanna Wrześniowska/

 

_______________________

Terminy najbliższych warsztatów prowadzonych przez Agnieszkę Bonar-Sadulską znajdziecie TUTAJ

 

Książki przybliżające temat pracy z ciałem, wspomaganie leczenia traumy dostępne TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *