Co jest niezbędne w życiu? Czego potrzebujemy, aby żyć pełniej? Jak w ogóle żyć? Któż z nas nie zadaje sobie choć czasami takich pytań i nie szuka gorączkowo odpowiedzi? Jednak zanim zaczniemy i tym razem rozglądać się za kimś, kto jej udzieli, zróbmy inaczej niż do tej pory, czyli poczujmy już teraz efekt tego pytania. Poczujmy co się w nas i z nami dzieje w momencie, kiedy formujemy te pytania. Nie mniej ważne niż odpowiedzi, których tak wyczekujemy, jest to, jakie oczekiwania, lęki i pragnienia stoją za zadanymi pytaniami. Czy potrafimy to uchwycić?

 

Według mnie nie ma tu nic skomplikowanego.

Po prostu bądźcie zwykłymi sobą w zwykłym życiu, noście swoje szaty i jedzcie swoje posiłki,

i niczego już więcej nie poszukujcie, spokojnie spędzajcie swój czas. 

/Lin-Chi/

 

Nie trudno zauważyć, że te pytania zmuszają naszą świadomość do poszukiwania „czegoś”. Nawet nie musimy wiedzieć konkretnie czego, ale zawsze jest to „coś”, co lokujemy na zewnątrz: odpowiedź, inspiracja, nauczyciel, mistrz. Cokolwiek lub ktokolwiek, ale zawsze jest to „coś” poza nami. W zależności od tradycji religijnej lub kulturowej, w jakiej na co dzień funkcjonujemy, mamy dostęp do wielu różnych odpowiedzi. Tak więc dla niektórych ważny będzie Bóg, dla innych z kolei miłość, a zaraz za nią wolność, zdrowie, rodzina, przyjaźń, sukces, władza lub pieniądze. Lista jest bardzo długa! Kto wie czy tak naprawdę jest skończona, ponieważ w zachodniej kulturze – kładącej nacisk na indywidualność- możemy wygenerować wiele potrzeb, a każda z nich może być uwarunkowana naszą reakcją na coś, czego nawet świadomie nie wychwytujemy. Tymczasem my, poprzez tworzenie kolejnych „chcę”, „potrzebuję”, „muszę mieć”, wytarzamy w sobie złudzenie możliwości złapania „czegoś” z zewnątrz, co zapewni nam tzw. sens życia i nada kierunek życiu, a tak naprawdę – patrząc z punktu widzenia tworzenia się tożsamości – tylko ustabilizuje nas w poczuciu „ja jestem”.

Jak wiemy, ludzie od wieków szukają tego cudownego „czegoś”, co powinno zaspokoić potrzeby wszystkich, co byłoby uniwersalne i stałe. Co ciekawe, w tej potrzebie znalezienia odpowiedzi na pytanie Co jest najważniejsze? oraz Jak żyć?, posuwamy się jako ludzkość nawet do tworzenia konfliktów, nadużywania władzy i pozycji oraz poświęcamy życie i godność innych ludzi. Tymczasem możliwość rozwiązania tego dylematu jest wątpliwa.

Nie sposób uniknąć teraz pytania Dlaczego tak jest?, Dlaczego nie udaje się znaleźć uniwersalnego rozwiązania?. Odpowiedź jest prosta: kiedy chodzi o naturę rzeczywistości, kiedy pytamy o to, jak jest skonstruowana i jak się w niej organizować, ulegamy ciągłym złudzeniom. Co więcej, sami je generujemy i podtrzymujemy! Wynika to z tego, że nasz umysł ćwiczony jest od dzieciństwa w dyskursywnym myśleniu. I to właśnie dzięki tej umiejętności dzieci wytwarzają swoją tożsamość, usamodzielniają się, stają się tzw. indywidualnymi jednostkami. Jednak wychowywani w ten sposób zatracamy świadomość, a przez to możliwość doświadczenia choć raz w życiu, że nasze myśli i uczucia nie oddają rzeczywistości takiej, jaka jest, ale ją tworzą. To, co my nazywamy życiem czy rzeczywistością, jest przez nas postrzegane i doświadczane przez pryzmat tego, co my – jako indywidualności – sobie wymyślimy. I to jest na pewno potęga ludzkiego umysłu, ale nie jest to absolutnie prawda o Rzeczywistości, o naturze Bytu!

Tak długo, jak będziemy zadawali pytanie Czego potrzebuję? z perspektywy dualistycznej, czyli zakładając, że jesteśmy „my” i jest „coś” poza nami, tak długo żadna z odpowiedzi nie da nam wewnętrznego ukojenia. Owszem na jakiś czas zostaniemy uspokojeni, a może to tylko nasz umysł zyska kolejną porcję materiału do intelektualnej zabawy? Być może zapewni to naszemu poczuciu „ja jestem” stabilność, ale to również minie.

Dopiero, kiedy uświadomimy sobie, że już samo postawienie pytania Czego mi potrzeba? jest początkiem rozdziału rzeczywistości na „ja” i „to”, na „dobre” i „złe”, na „tu” i „tam”, zniknie w ogóle potrzeba stawiania takich pytań.

Może nas w tym wesprzeć trening zen, ponieważ doświadczenie przebudzenia, będące wglądem w naturę rzeczywistości, pokazuje, że nie ma ani „wewnątrz”, ani „na zewnątrz”, nie ma ani „tu”, ani „tam”. Co więcej, nie ma też „jeszcze nie”, ani „już po”! To wszystko – przestrzeń, czas – to tylko twory naszego umysłu, który na co dzień tak się właśnie organizuje. Efektem tego jest rozbicie w naszej świadomości Jednej Rzeczywistości na wiele perspektyw, a Jednego Umysłu na wiele indywidualnych tożsamości.

Zobaczmy: przecież, aby umysł mógł wytworzyć „coś”, to musi automatycznie wydzielić to „coś” z Jedności. Jeśli umysł w ogóle coś tworzy i zadaje pytania, to już jest poza Jednym Umysłem. Dzieje się to poprzez takie „narzędzia” jak porównywanie, ocenianie, co automatycznie tworzy uczucia i myśli chcę- nie chcę, lubię- nie lubię. W tym ujęciu to „coś niezbędnego”, co jest przedmiotem naszego pytania Czego potrzebuję?, jest niczym innym, jak kolejnym złudzeniem umysłu, który pragnie czegoś, na co mógłby przerzucić odpowiedzialność za wszystko, co składa się na tzw. „nasze życie”.

 

Co w takim razie możemy zrobić?

NIC. Po prostu NIC.

Dzięki umiejętności bycia tu i teraz, dzięki „natychmiastowej obecności”, czyli właśnie „robieniu NIC”, nasze myślenie i percepcja może dobiec końca. Jednocześnie pojawi się świadomość BYCIA, poczucie że JEST, że ZAWSZE JEST i zawsze tylko tak, jak JEST TERAZ. Oznacza to, że rzeczywistość jest zawsze taka, jak TERAZ, ponieważ nie ma „dopiero kiedyś”, nie ma „już było”; jest zawsze albo TERAZ, albo NIGDY! To, co naprawdę jest, to jedyne święte, niezrozumiałe przez nasz ludzki umysł, JEST, Świętość, Niepodzielność, Jedność, To. Jak byśmy nie nazwali Tego, to przeciwstawia się ono wszelkiemu uprzedmiotowieniu i dzieleniu, choć jednocześnie pozwala na to, skoro to wciąż się dzieje za pośrednictwem naszych umysłów.

Być może wielu z Was stwierdzi, że powyższe wyjaśnienia nie rozjaśniają tak naprawdę ważnych pytań? Być może niektórzy uznają, że właśnie to była najlepsza odpowiedź na … niezadanie jakiegokolwiek pytania?

 

Spróbujcie teraz zostać przy tym zdaniu trochę dłużej niż zwykle:

Wszystko, co nie jest napisane, co nie jest wypowiedziane, mimo to i tak można przeczytać, usłyszeć, doświadczyć, bo wszystko już JEST.

😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *