Co to znaczy „dbać o relację ze swoim ciałem”? Dlaczego jest to ważny krok ku pełniejszemu doświadczaniu życia? Czy dbałość o zdrowie i formę fizyczną jest równoznaczna z szanowaniem potrzeb ciała? I w końcu: w jaki sposób „czucie siebie” może przełożyć się poprawę naszej codzienności?

Nasza podróż przez życie zapisana jest w ciałach,

które tak jak słoje drzewa streszczają jego historie.

/Daniela F.Sieff/

Kiedy mówimy o „powrocie do ciała”, o odnalezieniu równowagi między umysłem a ciałem, mamy na myśli nie tylko przyzwolenie na naturalne potrzeby ciała, wyczucie jego naturalnego rytmu czy bycie uwrażliwionym na sygnały świadczące o zmęczeniu czy chorobie. Wówczas myślimy także o pozwoleniu sobie na odczuwanie przyjemności. Niestety, zbyt często robimy krok ku pogłębienie świadomości ciała z obawy przed chorobą czy z chęci zyskania czegoś. Tymczasem „czucie siebie” to znajomość języka ciała, która pozwala nam nie tylko uchronić ciało przed zagrożeniem. To także ważna umiejętności delektowania się przyjemnymi doznaniami, które „przydarzają się” nam każdego dnia 🙂

Budowanie zdrowej relacji z ciałem to także zaakceptowanie indywidualności ciał, dbanie o zdrowie, ale bez katowania się dietą czy nadmierną aktywnością fizyczną i różnymi zabiegami, tylko po to, aby osiągnąć ustalony wzorzec, zadowolić innych czy zyskać pozycję w społeczeństwie. Wychodząc naprzeciw potrzebom ciała i odbudowując z nim więź, którą jako dzieci zwykle mieliśmy w naturalny sposób pogłębioną, warto dać sobie przyzwolenie na posmakowanie zmysłowej części życia: dźwięków, smaków, obrazów, zapachów, faktur – wszystkiego!

Uświadomienie sobie, że jesteśmy istotami cielesnymi i właśnie poprzez ciało doświadczamy świata, jest ważnym krokiem na ścieżce rozwoju osobistego. Z czasem dostrzeżemy, że jesteśmy częścią tego świata, że jesteśmy z nim połączeni. Tej współzależności nas i rzeczywistości możemy uczyć się najpierw poprzez odbudowywanie łączności między ciałem a umysłem, a potem w naturalny sposób rozszerzać uważność na wszystko i wszystkich wokół.

***

Czy do tej pory choć raz pojawiło się w Was pytanie: jaką korzyść będę miał z „powrotu” do siebie, do swojego ciała? 😉 Odpowiedź jest bardzo konkretna: jako, że emocji doświadczamy właśnie poprzez ciało, a dopiero potem nasz umysł je interpretuje, to czucie siebie da nam dostęp do przeżywania pełnej gamy emocji. Dzięki temu będziemy żyć pełniej!

Jeśli macie wątpliwości, co to znaczy, że „emocji doświadczamy poprzez ciało”, badaczka Tina Stromsted (psychoterapeutka somatyczna) śpieszy z wyjaśnieniami: Odczucia i emocje powstają w ciele, a następnie przedzierają się przez starsze obszary mózgu do najstarszych części prawej półkuli (…), która jest tą sfera mózgu, która pierwotnie odpowiadała za nasze życie emocjonalne. Stamtąd (…) informacje przechodzą do młodszych obszarów prawej półkuli, poprzez które uświadamiamy sobie emocje, dzięki czemu możemy wyrazić je za pomocą słów.

Jak widać, naukowcy potwierdzają, że najpierw pojawia się w nas doznanie cielesne, a dopiero potem słowo, którym staramy się je opisać i zakomunikować otoczeniu. Pomyślcie jak wiele tracimy, jeśli nie czujemy tego wszystkiego, co i tak „dzieje się” w nas? Jak wiele doznań nam umyka, ponieważ nasze ciała są „odcięte” od umysłu? O ile bogatsze byłoby nasze życie i nasz sposób komunikacji z innymi?

***

Oczywiście zachęta powrócenia do „czucia siebie” wydaje się prosta do realizacji, ale wielu z nas zdaje sobie sprawę, że nosimy w ciałach trudne historie. Często są to wręcz zapisy traum. Tak więc wsłuchiwanie się w język, jakim ciało do nas mówi, i podążanie za tym, może wiązać się z doświadczeniem po raz pierwszy bardzo silnych i trudnych emocji, które do tej pory były zamrożone w ciele. Budząc i pogłębiając świadomość ciała, musimy więc równocześnie zadbać o to, abyśmy potrafili regulować emocje. Przy czym regulowanie nie jest jednoznaczne z blokowaniem, spychaniem. Oznacza ono reagowanie „w zależności od”: czasami trzeba pozwolić im przepływać, a czasami trzeba je wyrażać.

Jeśli nie zadbamy o ten obszar i nie nauczymy się identyfikować emocji, rozpoznawać czy pochodzą z „tu i teraz” czy są raczej echem przeszłości, wtedy podejmując próbę powrotu do ciała, nie będziemy gotowi na przyjęcie trudnych emocji. Wówczas – chroniąc siebie – ponownie oddzielimy ciało od umysłu i zdysocjujemy się. Po raz kolejny wykorzystamy stary mechanizm ochronny, po to, aby przetrwać.

***

W tym miejscu warto przypomnieć, że to, jak postrzegamy swoje ciało, jak je traktujemy zależy od naszych wczesnodziecięcych doświadczeń, szczególnie od relacji z matką. Podobny wpływ mogła wywrzeć na nas religia i kultura, w jakich przyszło nam dojrzewać. Zrobienie kroku w stronę pogłębiania świadomości ciała, to także przyjrzenie się historii zapisanej w naszym ciele, nie tylko poprzez nasze doświadczenia, ale również naszych przodków.

Jeśli nadal zastanawiacie się jak odpowiedzieć sobie na pytanie „jaka jest moja relacja z ciałem?”, wyobraźcie sobie jak to jest smakować życie poprzez subtelne doznania

Jeśli trudno przywołać takie doświadczenie, to być może czas na poprawę relacji z ciałem? 😉

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *