Mało kto lubi być określany jako „emocjonalny” … Traktujemy zwykle emocje jako wyraz utraty kontroli nad sobą, jako słabość, jako coś za co zostaniemy odrzuceni przez innych. Tymczasem właśnie poprzez emocje, poprzez możliwość ich odczuwania i wyrażania żyjemy! Co więcej – nieodłącznym elementem naszych emocji jest ciało, poprzez które doświadczamy życia. Zintegrowanie ciała z emocjami może dać nam dostęp do pełni.

Kiedy pod wpływem jakiegoś wydarzenia, czy nawet tylko wyobrażenia lub wspomnienia o nim, pojawi się w nas konkretna emocja także w ciele następuje szereg zmian. Jeśli emocja nie może zostać uzewnętrzniona, zapisze się na poziomie ciała. Jeśli więc nie pozwolimy sobie, a w dzieciństwie – nie dostaniemy przyzwolenia, na przeżycie i wyrażenie jakiejś emocji, „zamrozimy” ją w ciele, zamienimy te wszystkie zatrzymane łzy, wzruszenia, okrzyki złości i wybuchy gniewu jako blokady w ciele, w najlepszym wypadku na tzw. napięcia psychogenne. Są one szczególnie silne, jeśli to właśnie w dzieciństwie powstały mechanizmy blokowania emocji. Wtedy zakoduje się w nas przekonanie, że jest to nasz mechanizm obronny, a z niego przecież nie tak łatwo jest zrezygnować 😉

Nawet kiedy wiemy na poziomie czysto teoretycznym czym są napięcia w naszym ciele i co oznacza przymiotnik „psychogenne”, to pojawiają się pytania stricte praktyczne: jak je namierzyć, jak z nimi pracować, jak odróżnić napięcia od urazów/bólu z poziomu fizycznego?

Miejsca w ciele, które traumatyczne przeżycia czy tłumione przez lata emocje „obrały” sobie za schronienie, większość z nas ma namierzone intuicyjnie. Z kolei wprawny masażysta potrafi wyczuć w tych miejscach inną temperaturę, inną grubość tkanki tłuszczowej czy jeszcze inna cecha zwróci jego uwagę. My sami z czasem zauważamy, że obolałe miejsca nie rozluźniają się nawet po relaksującym masażu, długim urlopie czy regenerującym śnie. Nawet jeśli odczuwamy w tych miejscach ulgę po wspomnianych zabiegach, to dyskomfort szybko powraca. Te miejsca to często ramiona, barki, plecy, głowa, ale mogą być nogi czy klatka piersiowa. Blokady mogą objawiać się także uściskiem w szczęce, bólami karku, szyi, sztywnością stawów, bólami żołądka, grymasem na twarzy, może to być nawet zastygły uśmiech.

Takie newralgiczne miejsca z jednej strony pragną kojącego, lub dla odmiany – silnego, dotyku, ale kiedy pojawia się taka okazja, nieświadomie wycofujemy się, nie lubimy jak ktoś nas dotyka w miejscu napięć. Masaż tych konkretnych miejsc wyzwala w nas często silne emocje, którym towarzyszą łzy, szloch, ale może też być to złość, irytacja. Kiedy jesteśmy zestresowani, właśnie ta część ciała najszybciej odpowie bólem i stanem zapalnym.

Oczywiście nie każde obolała, nadwrażliwe miejsc jest blokadą. Czasami jest to po prostu konsekwencja urazu, stanu zapalnego, który nie ma podłoża tylko i wyłącznie emocjonalnego. W takich przypadkach pomaga masaż, zabiegi rehabilitacyjne czy odpoczynek. Jeśli nie, najpewniej powinniśmy przyjrzeć się tym obszarom ciała przez pryzmat psychosomatyki.

Jaki jest w takim razie kolejny krok, kiedy już namierzymy te miejsca i poczujemy gotowość do zmierzenia się i przyjęcia tego, co te miejsca skrywają?

Warto popracować nad świadomością ciała – rozwijać umiejętność lokalizowania odczuć w ciele, określania czy pochodzą od bodźców zewnętrznych czy wewnętrznych, jak zmieniają pod wpływem emocji, czy są dla nas wskaźnikiem wygody, komfortu czy uprzedzają nas o konieczności zatroszczenia się o siebie, o swoje zdrowie. Z czasem powiązanie między emocjami a reakcją ciała będzie dla nas jasne i nie będzie budziło lęku. Posłuchamy o czym ciało chce powiedzieć, jaka zatrzymana reakcja, która powstała pod wpływem emocji, chce być wyrażona i domaga się tego dla naszego zdrowia. Zaufajmy temu procesowi i pracujmy nad uważnością w ciele 🙂

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *