Choć wydaje się to nieprawdopodobne, jesteśmy w stanie doprowadzić, mniej lub bardziej świadomie, do stanu, w którym zapominamy o naszym ciele. Bardzo często prowadzony przez nas styl życia oraz narzucone tempo praca sprawia, że zapominamy o potrzebach ciała i nie zauważamy sygnałów, które nam wysyła. Dopiero w kryzysowym momencie zaczynamy czuć bardzo wyraźne napięcia w poszczególnych częściach, czasami już na granicy bólu, ale nawet wtedy jest nam trudno je precyzyjnie zlokalizować i opisać.

Praca czy aktywności życiowa potrafią odwrócić naszą uwagę od sygnałów płynących z ciała, ale równie często to także ciągły natłok myśli, zamartwianie się lub życie w fantazjach zamiast w rzeczywistości, odcina nas od fizyczności. Podobnie jest z natłokiem informacji – komputery, TV, telefony, smartfony, media społecznościowe stale bombardują nas bodźcami. Na tyle skutecznie, że zamiast doświadczać świata bezpośrednio, robimy to poprzez szklany ekran. Tymczasem kontakt z ciałem możemy nawiązać tylko tu i teraz, bezpośrednio.

Zerwanie połączenia ciało-umysł nie jest błahą sprawą – konsekwencją będzie utrata kontroli odczuć z ciała, które umysł przetwarza jako przyjemne lub bolesne. W takiej sytuacji, jeśli np. w wyniku wypadku dojdzie do poważnego urazu, ośrodek bólu zlokalizowany w mózgu zostaje niemal zalany bodźcami przetwarzanymi na uczucie bólu, co jest przyczyną cierpienia. Podobnie z przyjemnymi dla nas doznaniami. Jeśli jesteśmy „odcięci” od ciała, to także dotyku, pieszczoty czy podmuchu wiatru na skórze nie odczujemy w pełni.

Istnieje jeszcze kolejna przyczyna odcięcia się od ciała. Zdarza się, wcale nie tak rzadko, że zaczynamy podświadomie „odgradzać się” od niego wtedy, jeśli go nie akceptujemy. Kiedy zaczynamy porównywać się z innymi, z ikonami urody, rówieśnikami w wielu kilkunastu lat, to powoli odchodzimy od „czucia siebie” i zaczynamy ignorować ciało. Podobnie jest u osób, które cierpią na przewlekły ból lub takich, które nie akceptują przemijania, starości, śmierci. Wtedy, aby uciec od naturalnego etapu w życiu zaczynają tak intensywnie uprawiać sport, że tracą kontakt z ciałem. Jeśli ból jest bardzo dokuczliwy, to chorzy zajmują umysł tak starannie, że „zapominają” o bólu, a przy okazji o ciele … Takie osoby mają wrażenie, że dbają o ciało, ale tak naprawdę  nie odczytują płynących od niego komunikatów.

Nawet jeśli osiągniemy mistrzostwo w ignorowaniu komunikatów płynących z ciała, to prędzej czy później upomni się ono o naszą uwagę. Dlatego tak ważne jest wejście w praktykę uważność bez pomijania ciała. Medytacja , która obejmuje tylko umysł czy, jak wielu górnolotnie to określa, duszę, jest ścieżką na manowce. Pamiętajmy, że życia doświadczamy przede wszystkim poprzez ciało, a to co płynie od niego, umysł dopiero przetwarza na wrażenia.

Od czego w takim razie zacząć oswajanie ciało?

Dobrą metodą jest technika zwana skanowaniem ciała, która pozwala ponownie połączyć ciało z umysłem w harmonijną całość. Stosowana regularnie pozwala odróżniać ból od cierpienia, łagodzi napięcia i zmniejsza lęk. Dzięki niej jesteśmy w stanie zintegrować umysł i ciało, co jest niezbędna na ścieżce rozwoju osobistego.

W skrócie: skanowanie ciała polega na kierowaniu uwagi na poszczególne części ciała i w miarę obiektywnej obserwacji odczuć jakie z niego płyną. Warto podejść do tego ćwiczenia z uważnością i zaciekawieniem oraz otwartością. Nie zaczynajmy z nastawieniem, że powinniśmy czuć coś konkretnego, albo odwrotnie- że czegoś nie powinniśmy czuć. Przyjmijmy wszystko, co się pojawi.

Poprzez praktykę uważności nakierowaną na ciało stopniowo nauczymy się odczuwać je, a poprzez to odczytywać sygnały jakie płyną z poszczególnych obszarów. Może zaskoczyć nas, że pewne części ciała odczujemy jako „martwe”, a inne będą źródłem energii.  Odkryjemy także, że napięcie czy ból nie jest czymś stałym, że płynie przez nasze ciało, zmienia się, jest procesem. „Oswoimy” emocje, jakie towarzyszą odczuciom w ciele – może to być niepokój, lęk, ale też radość, podekscytowanie. Traktujmy swoje ciało z życzliwością, a skanowanie prowadźmy powoli, we własnym rytmie.

Ważne, abyśmy zwracali uwagę na oddech, który, jak się z czasem przekonamy, jest barometrem naszych emocji i doznań. Przy wyćwiczonej uważności to właśnie oddech będzie nas uprzedzał o lęku, niepokoju oraz doznaniach na granicy świadomości. Z czasem oddech stanie się systemem wczesnego ostrzegania. Pozwoli to także dojść do głosu intuicji.

Dzięki uważnemu oddychaniu zobaczymy, że wstrzymywanie oddechu uruchamia wewnętrzny system alarmowy, który wytwarza w ciele dodatkowe napięcia. Wtedy wystarczy świadomy wdech i wydech, aby napięcie puściło. Kolejnym krokiem ku oswajaniu ciała jest umiejętności identyfikacji napięć w ciele i „oddychanie do nich”, czyli kierowanie w sposób świadomy oddechu właśnie w te newralgiczne miejsca.

W jaki sposób przeprowadzić skanowanie?

Przyjmij pozycję, która będzie dla Ciebie najwygodniejsza (możesz leżeć, siedzieć, ale także stać).  Jeśli podczas ćwiczenia poczujesz ból, niewygodę, możesz przerwać ćwiczenie i zmienić ułożenie ciała. Pozwól ciało wtopić się w koc, na którym leżysz czy krzesło, na którym siedzisz. Rozluźnij ramiona, plecy, ręce, nogi, plecy, mięśnie twarzy. Zamknij oczy, jeśli czujesz, że wtedy łatwiej jest Ci się odprężyć. Połóż ręce na brzuchu.

Skoncentruj się na ruchach brzucha pod Twoimi dłońmi. Nie wymuszaj oddechu, nie wstrzymuj go, tylko obserwuj, wyczuj jego naturalny rytm. Poczuj, co dzieje się z klatką piersiową, żebrami, ramionami podczas wdechów i wydechów. Poczuj pod rękami ruchy przepony, czyli mięśnia który leży między brzuchem a klatką piersiową, poczuj jak się rozciąga podczas wdechu i rozluźnia podczas wydechu.

Skoncentruj się teraz na obszarze miednicy, na pośladkach – rozluźnij je świadomie, jeśli czujesz spięcie w tym rejonie. Teraz skup się na plecach. Przekonaj się czy potrafisz poczuć oddech w tej okolicy, czy czujesz oddech w dolnej części pleców. Z czasem czując dyskomfort w plecach jesteśmy w stanie oddechem rozmasować te napięte miejsca. Zobacz czy czujesz jak plecy poruszają się wraz z żebrami w rytmie wdech-wydech. Teraz zajmij się ramionami- zobacz czy są rozluźnione, czy zniknęło napięcie z rąk, dłoni, palców.

Teraz skup się na gardle, na tylnej i bocznej stronie szyi. Pozwól, by Twoja świadomość zakorzeniła się w głowie i twarzy. Sprawdź czy wyczuwasz napięcie w mięśniach twarzy, co się dzieje z językiem i wewnętrzną stroną policzków. Jak „czują się” oczy, usta? Rozluźnij szczękę, nie zaciskaj zębów.

Wróć uwagą do brzucha, do bioder. Rozchyl nieco nogi i odczuj mięśnie ud, od wewnątrz, zewnątrz, poczuj kolana, kostki, stopy, palce stóp. Teraz obejmij świadomością całe ciało- od głowy po stopy. W jakich częściach ciała odczuwasz oddech najintensywniej, w jakich jest to przyjemne doznanie, a w jakich bliskie bólowi? Jeśli odczuwasz gdzieś ból czy dyskomfort pozwól by oddech rozmasował te miejsca. Daj sobie na to czas. Teraz, na zakończenie, otwórz oczy i delikatnie poruszaj ciałem.

Pamiętajmy, że podczas skanowania ciała, tak samo jak podczas medytacji, nie chodzi o to, aby umysł był spokojny. Jeśli tak się stanie, to doskonale, ale może być wręcz przeciwnie – może pojawić się zalew myśli, a wraz z nim nieprzyjemne doznania z ciała. Jest to zupełnie naturalne – tak właśnie funkcjonuje nasz umysł, wciąż wytarza myśli; w końcu do tego  został „stworzony”. Z czasem momenty, kiedy zapominamy myśleć będą coraz częstsze.

Na zakończenie, dodam, że uświadomienie sobie błądzenia własnego umysłu jest już pewnego rodzaju sukcesem – oznacza, że jesteśmy uważni, świadomi chwili, kiedy zaczyna tworzyć się myśl. Wtedy wychodzimy z tryby autopilota i z przenikliwością widzimy, jak pracuje nasz umysł. Kiedy przyłapujemy się na błądzeniu myślami, na fantazjach i projekcjach, powróćmy uwagą do oddechu i ciała. Dzięki temu z czasem dojdzie do uspokojenia obwodów mózgowych związanych z bólem, a my będziemy doświadczali wszystkiego bardziej świadomie, a stres i niepokój zmniejszą się nawet w trudnych momentach. Dzięki integracji ciała i umysłu uwolnimy się od wielu automatycznych myśli i przyzwyczajeń, zyskamy czas i energię na doświadczanie życia, a nie walkę z nim.

I z takim optymistycznym zakończeniem wkraczamy w długi majowy weekend 🙂

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *