Psycholodzy są zgodni co do tego, że zmiana podejścia do stresu, także tego towarzyszącego naszej codzienności, przekłada się na konkretne działania w trudnych sytuacjach. Prowadzi m.in. do nieunikania trudności i traktowania ich jak wyzwań oraz okazji do rozwoju, a jednocześnie jest dla nas szansą na zadbanie o zdrowia. Oczywiście, nowe nastawienie psychiczne nie zmienia naszego położenia życiowego. Zmienia natomiast nasz stosunek do tych przeżyć, a to już dużo.

W jednym z wpisów zachęcałam do innego spojrzenia na stres, który stał się niemal nieodłącznym elementem życia – przynajmniej takie wrażenie ma wielu z nas i z takim przekonaniem funkcjonujemy. Propozycja innego popatrzenie na sytuacje, które stawiają nas w gotowości i powodują, że czujemy się poddani presji,  to dostrzeżenie w tzw. trudnych momentach sprzymierzeńców, a nie wrogów.

Jeśli już podjęliśmy decyzję „chcę zmienić swoje nastawienie”, to pojawia się pytanie: OD CZEGO w takim razie zacząć?

Przede wszystkim: poznaj swoje nastawienie psychiczne względem stresu. Wbrew pozorom nie jest to łatwe, ponieważ tak bardzo utożsamiamy się z naszymi przekonaniami, że trudno nam dostrzec ich skutki w codzienności. Większość z nas jest zaskoczona faktem, że tak naprawdę, to mamy wybór odnośnie nastawienia. Jesteśmy jednak przekonani, że to nie nasz wybór decyduje o podejściu, ale że jest to jedyna trafna ocena sytuacji.

Kiedy już uświadomimy sobie, co myślimy na temat stresu, pora zobaczyć jak wpływa to na nasze myśli, emocje i decyzje. Możemy do tego dojść poprzez praktykę uważności, czyli regularnie zwracać uwagę w jaki sposób stres oddziałuje na nas i nasze życie.

Zacznijmy od przyjrzenia się, co myślimy o stresie i jak o nim mówimy. Dzięki temu zobaczymy, że nastawienie psychiczne działa jak filtr, który zabarwia każde nasze doświadczenie. Przyjrzyjmy się więc czy nasze nastawienie, a przez to odbiór danej sytuacji, napełnia nas lękiem, paraliżuje, a może na odwrót – motywuje i daje energię do działania? Co więcej, nasze własne nastawienie psychiczne względem stresu ma wpływ na to, jak reagujemy na cudze napięcie, czyli w pracy w kontakcie z np. szefem, innym pracownikiem, a w domu – w stosunku do partnera czy dziecka. Dzięki uważności możemy zobaczyć, czy przebywanie w towarzystwie zestresowanych osób wyzwala w nas lęk albo wywołuje frustrację lub może powoduje, że czujemy się bezpiecznie i „wśród swoich”?

Kiedy już przebrniemy przez ten etap, przyjrzyjmy się jakie modele podejścia do stresu obserwujemy w najbliższym otoczeniu. Często dopiero na tym etapie dostrzegamy, jaki jest wizerunek stresu w mediach i reklamach. Przyjrzyjmy się dokładnie co wynika ze słuchania wysyłanych komunikatów: czy powoduje to, że bardziej dbamy o siebie, mobilizujemy się czy raczej wpadamy w otchłań czarnych myśli? Ten pierwszy etap zmiany nastawienia, wzmocniony praktyką uważności, pozwala odkryć jakie jest naprawdę nasze podejście do stresu i jak wpływa na nasze życie i zdrowie.

Pora na kolejny krok: rewizję poglądów, czyli pomyślmy teraz o stresie inaczej. Przypomnijmy sobie sytuację, która nas ostatnio przytłoczyła (kłótnia, trudność w pracy, kłopot ze zdrowiem). Zastanówmy się jakie elementy stresu pojawiły się podczas tej sytuacji lub po niej (łomot serca, spocone dłonie, przyspieszony oddech; chęć bycia w bezpiecznym miejscu; mimo zakończenia sprawy- wciąż powrót do niej w myślach i nieustanne analizowanie).

Jeśli do tej pory spocone dłonie i bicie serca uznawaliśmy za objaw słabości, to teraz możemy spojrzeć na niego jak na sprzymierzeńca. Jest to po prostu reakcja ciała, która na poziomie fizycznym sprzyja mobilizacji, uwrażliwia zmysły i pomaga skupić uwagę w trudnym momencie. Jeśli pojawienie się chęci przebywania w bezpiecznym miejscu, w przyjaznym gronie, odbieraliśmy jako chęć ucieczki, to popatrzmy na to inaczej: stres zaktywował instynkty społeczne, co miało na celu zmniejszenie lęku. Zbliżył nas więc do ludzi. Kiedy masz dość natłoku myśli po stresującym zdarzeniu, popatrz na to w ten sposób: ciało już się uspokoiło, ale umysł jest wciąż pobudzony – w ten sposób układ nerwowy powoli wraca do równowagi, ale jednocześnie poprzez analizę sytuacji wyciąga wnioski i przygotowuje strategie na przyszłość. Wszystko dla Twojego dobra 😉

Już taka zmiana podejścia do reakcji naszego ciała na stres, która nas do tej pory martwiła, irytowała lub zawstydzała, staje się zalążkiem dla budowania nowego nastawienia psychicznego. Być może dzięki temu z czasem uda nam się spojrzeć na reakcję stresową nie tylko jak na podstawowy instynktowny mechanizm przetrwania. Może zobaczymy w niej także taki sposób funkcjonowania w świecie, który nie tylko nie szkodzi nam, ale jest wartościowym przewodnikiem w życiu.

Jeśli wciąż nie jesteście przekonani, co można zyskać dzięki zmianie nastawienia do stresu i zastanawiacie się czy nie jest to tak naprawdę stawianie oporu temu, co nieuniknione, mam małą sugestię 😉 Nie podchodźmy do tego jak do kolejnego zadania, nie chodzi tutaj bowiem o bierną postawę wobec tego co nas boli, stresuje, przytłacza. Nie chodzi także o przełamywanie słabości, ale o pójście za tym, co niesie życie. Jednak tym razem z uważnością, a więc w połączeniu z obserwacją ciała i patrzeniem co się z nami dzieje w trudnym momencie. Wówczas stres może obudzić w nas mocne strony: odwagę, pragnienie bliskości z innym ludźmi oraz chęć rozwoju.

W miarę pracy nad sobą, a właściwie nad swoim nastawieniem wobec stresu czy mówiąc ogólnie- trudnych sytuacji, mamy możliwość zmieniania się i rozwijania pod wpływem doświadczeń, także tych przykrych. Umiejętne „stresowanie się”, określane także „zdrowym”, nie jest unikaniem presji czy napięcia. Nie jest także poddaniem się sytuacji. Jest natomiast aktywnym udziałem w tym, co się dzieje. Przy czym aktywność nie polega tutaj na „zarządzaniu” sytuacją według swoich koncepcji, ale na podążaniu za tym, co się dzieje z uważnością.

I takiego nastawienia życzę nam wszystkim 🙂

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *