Bez względu na to jak wygląda nasza codzienność, warto pamiętać, że aby praktykować zen nie musimy zmieniać życia- nie ma znaczenia czy jesteśmy w związku czy też żyjemy samotnie, czy jesteśmy skupieni na pracy czy raczej na rodzinie. Warunki w jakich żyjemy w żaden sposób nie wpływają na możliwość doświadczenia wglądu. To tylko nasz umysł funkcjonuje w ten sposób, że wydaje nam się, że my musimy dojść do wglądu, a nie go doświadczyć.

Jesteśmy zaprogramowani przez wychowanie na osiąganie celu, a nie dostrzeżenie tego, co jest tuż obok. To dążenie jest tak mocno wpisane w nasze życie, że mamy wrażenie, że właśnie dzięki osiąganiu celów jesteśmy kim jesteśmy, a to buduje naszą tożsamość. Nasza jaźń jest swoistym procesem i wydaje nam się, że musimy ją na coś ukierunkować i nazywamy to sensem życia. Mamy wrażenie, że jak tego nie zrobimy, czyli nie obierzemy konkretnego kierunku, celu w życiu, to rozsypiemy się, a nasza tożsamość przestanie istnieć. Rzeczywiście tak się stanie, tylko to co pozostanie i pojawi się to będzie czysta świadomość, która zawsze była. Jednak to puszczenie poczucia „ja jestem” wywołuje w nas opór, lęk, ponieważ czujemy kruchość naszej tożsamości i niepokój kim będziemy czy kim staniemy się, kiedy przestaniemy robić to, co podtrzymuje tożsamość. Obawiamy się tej nicości, która pozostaje po zaprzestaniu procesu myślenia, przy czym nie przeczuwamy, że jest to bardziej „nie-coś”, niż „nicość”

Jednak warto zaryzykować w codzienności zbliżenie się do rzeczywistości i przeniknięcie jej dzięki obecności. Zostańmy dłużej niż to, co pojawia się i znika, czyli myśl. Nie organizujmy się według myśli, które pojawiają się i znikają. Na tym właśnie  polega ćwiczenie zazen. Kiedy jest nam smutno, to niekoniecznie musimy dzwonić do kogoś, szukać pocieszenia, czasami zaryzykujmy stwierdzeniem „jest mi smutno” i pozostańmy w tym stanie, zróbmy doświadczenie smutku. Podobnie z każdym innym odczuciem: smutku, zapachu, dotyku, bliskości. Kiedyś, kiedy będziemy świadomie umierali, będzie nam żal właśnie tych chwil, których nie przeżyliśmy świadomie- nawet smutków, bo zawsze po smutku pojawia się radość. Warto zastanowić się czy nasze pragnienia, dążenia, tzw. cele życiowe nie wybijają nas z obecności w codziennym życiu na tyle, że zapominamy o sensie życia, ale rozumianym jako jego doświadczanie, zmysłowe bycie przy tym co się dzieje tu i teraz, delektowanie się chwila po chwili.

Każdy z nas ze względu na różne determinacje wynikające po prostu z życia, jest jaki jest i warto to docenić. Nie starajmy się stać kimś innym, dążyć do ideału, bo po drodze przegapimy właśnie doświadczanie życia. Nie uzależniajmy jakości naszych doświadczeń od tego czy osiągniemy to, co uważamy za ważne.

Pamiętajmy, że proces akceptacji samego siebie automatycznie przekłada się na rzeczywistość- łatwiej nam wtedy zaakceptować świat wokół. Popatrzmy w końcu na codzienność jak na cud, który z jakiś względów mamy możliwość przeżywać indywidualnie. Jeśli coś nam się uda, to nie traktujmy tego na zasadzie „tak ma być, należało mi się”, ale cieszmy się tym, bo wcale tak nie musiało się stać.

Pozwólmy sobie być przy pełnej świadomości, reagujmy na to, co jest, a nie na to co myślimy, że jest. Dobrym sposobem na powrót do teraźniejszości w codziennym życiu jest powrót do oddechu, ale nie zasadzie zamknięcia, skurczenia się w tym oddechu, tylko odczuciu go. Oddech po prostu jest, niezależnie do tego co my chcemy, co myślimy. Jest więc to dobry wskaźnik poziomu obecności.

Powrót do rzeczywistości bywa dla wielu osób bardzo kojący, bo rzeczywistość jest jaka jest i nie musimy robić nic więcej, a to przynosi spokój. Ważne, abyśmy zawsze podejmując decyzje, opierali się na tym, jak jest, a nie na tym, jak powinno być. Jest to sztuka, którą warto ćwiczyć.

Łącząc życie z praktyką zen starajmy się, aby obecność jak najczęściej pojawiała się w naszej codzienności. Wtedy automatycznie będziemy odczuwali większą pełnię i przestrzeń. Ta pełnia i przestrzeń są zawsze obecne, ale dzięki uważności odczujemy je i zauważymy, co bezpośrednio przełoży się na nową jakość przeżywania każdej chwili, każdego dnia.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *