To pytanie często zadają sobie praktykujący … Musimy po prostu być Pustką, nie możemy w tym momencie być zajęci czymś innym, musimy być świadomie pustymi, ale nie w sensie obserwacji pustki, bo pustka nie jest czymś.

W treningu zen z biegiem czasu pojawia się konieczność przejścia przez tzw. obserwatora. Często mylimy to z medytacją. Proces „obserwowania się” czy „obserwowania” różnych rzeczy to nie jest najtrudniejsza sprawa, to tylko moment podczas medytacji, ponieważ obserwator stwarza dystans, wprowadza podmiot obserwujący i przedmiot  obserwacji. Ta Pustka to coś więcej … Tutaj pojawiają się pewne analogie między tym, co jest w wypowiedziach Jezusa, a tym co jest przekazywane w zen.

W mistyce chrześcijańskiej (Jan od Krzyża, Teresa z Avili) mamy wiele ciekawych osobowości. Niestety nie mamy szkoły, która kontynuowałaby ich naukę, ponieważ nie było kontynuacji ich prac. Wynika to z  faktu, że po ich śmierci nikt nie kontynuował zapoczątkowanych przez nich reform. Inaczej jest w przypadku zen, gdzie udało się poprzez setki lat kontynuować dydaktykę.

Ćwiczenie wykonywane w ramach zen, czyli zazen, można porównać z życiem na jakie decydują się osoby wstępujące do klasztoru, mnisi i mniszki. Osoba, która się na to decyduje, zarówno w tradycji Wschodu czy Zachodu, składa śluby- zwykle czystości, ubóstwa, posłuszeństwa i w zakonie Benedyktynów stabilitas loci, czyli zostania na jednym miejscu, w klasztorze.

Patrząc na to z punktu widzenia zazen zasada stabilitas loci, czyli „zostaję na jednym miejscu i nie szukam nigdzie indziej”, oznacza- ja siadam na tej poduszce i jestem.

Ślub posłuszeństwa składany w zakonach monastycznych można przełożyć na pracę z naszą wolą- to świadoma rezygnacja z robienia tego co „ja chcę”. Pomaga to w dotarciu do korzenia tożsamości. Dlatego też podczas session nie robimy tego co chcemy, ale funkcjonujemy wg ustalonego z góry planu, np. nie przesuwamy porannego zazen pół godz później. Faktem jest patrząc na historię, że rezygnacja z własnej woli i dostosowanie się do pewnych zasad może być źródłem nadużycia, stąd tak ważny jest odpowiedni dobór nauczyciela czy ścieżki duchowej. Śluby posłuszeństwa mogą sprzyjać tworzeniu się hierarchii, różnych zależności itd.

Z kolei zasada czystości nie odnosi się do oceniania co jest dobrem, a co złe, co moralne, a co nie, ale do tego, że przestajemy wykorzystywać inne osoby do zaspakajania naszych potrzeb, nie obarczamy ich odpowiedzialnością za nasz stan. Podczas session istotna jest też kwestia energetyczna – efektem siedzenia jest pewna kumulacja energetyczna, natomiast seks podczas podczas session sprzyja wytracaniu tej energii. Zasady te, gruntowane w zakonach ślubami, są pomocne podczas treningu, natomiast zrobienie z nich zasady moralnej na 40-50 lat życia nie ma sensu.

Zasada ubóstwa dotyczy zarówno rezygnacji z pewnych rzeczy zewnętrznie jak i wewnętrznie podczas treningu jakim jest session. Oznacza ograniczenie bodźców wokół siebie.

Wspomniane zasady pojawiają się we wszystkich tradycjach, niestety w większości religii zrobiono z nich ideał życia osoby, która po śmierci ma dostać zasłużoną nagrodę (Niebo, dobra reinkarnacja).  Zrobienie ze wspomnianych zasada moralnego nakazu wobec osób decydujących się na ścieżkę duchową tylko umacnia tożsamość, rozbudza poczucie „ja jestem lepszy”.  Mistrz Eckhart mówi nawet, że im więcej pościsz i starasz się, tym jesteś dalszy od Boga …

Podejście do treningu duchowego nie specjalnie uległo zmianie w ostatnich kilku tysiącach lat, ponieważ struktura naszej tożsamości też się nie zmieniła.  Jednak obecnie zauważa się wyraźniej niż kiedyś, że kolektywnie zaczynamy czuć kruchość tożsamości. Kiedyś odczuwały to raczej jednostki. Jednym z powodów jest fakt, że w ostatnich dziesięcioleciach dla wielu z nas łatwiejsze stało się zaspokojenie pewnych potrzeb. Nasi rodzice czy dziadkowie marzyli, że mając to coś będą szczęśliwi, że wtedy wszystko będzie dobrze. Okazało się, że na pewnym poziomie zaspokojenie potrzeb materialnych budzi głód duchowy. Trzeba jednak uważać, aby precyzyjnie rozróżnić ten głód, tak aby ucieczka w praktykę czy do klasztoru nie stała się ucieczką od życia i jego problemów.

Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że duchowość jest pewnym ryzkiem. Czasami wymaga od nas zostawienia pewnych spraw, puszczenia czegoś i zobaczenia co się dzieje. Porzucenie podczas zazen swojej tożsamości niekoniecznie musi być przyjemne … Można nawet powiedzieć, że zazen jest ćwiczeniem, w którym pozwalamy na rozczarowanie się, a oświecenie jest rozczarowaniem się

Linia zen Pusta Chmura, założona przez Willigisa Jagera,  jest pierwszą linią zen, która nie wymaga porzucenia codzienności, aby wejść na ścieżkę duchową. Propaguje duchowość, ale powiązaną z codziennością. Można nawet powiedzieć, że dzisiaj bycie mnichem jest kwestią wewnętrzną, a nie zewnętrzną.  Obecna duchowość jest bardziej odpowiedzialna, nie oznacza porzucenia życia, bliskich osób, jest dostępna każdemu.

W Pustej Chmurze nie ma wymagań, oczekiwań, że trzeba stać się kimś, aby coś osiągnąć. Jest tam po prostu precyzyjnie opisane ćwiczenie, która jest powiązane z tradycją zen, podobnie jak z kontemplacją. W Fundacji Mądrość Wschodu i Zachodu wspólnie z Willigisem Jagerem założyliśmy też linię kontemplacji, która posługuje się językiem i obrazami tradycyjnego chrześcijaństwa, ponieważ nie każdemu odpowiada tradycja i dydaktyka zen, która nawiązuje do Wschodu. Nie można jednak powiedzieć, że drogi te, zen i kontemplacja, różnią się jakością, po prostu w zależności od tego w jakim miejscu jest dana osoba, potrzebuje innej praktyki.

 

 

3 komentarzy dla W jaki sposób doświadczyć Pustki?

  1. Michał napisał(a):

    Rozebranie, nagość, pustka… wszystko…

  2. Sin napisał(a):

    Uczucie pustki ma budować ? Kontemplacja i medytacja i oderwanie się od „tego świata” ma się nijak do samego sensu, że tu jesteśmy w tym świecie fizycznym. Moim zdaniem to sprzeczne postępowanie z odkrywaniem siebie i swojej drogi

    • Bizon napisał(a):

      Nie jestem ekspertem ale wydaje mi się, że doświadczenie pustki sprowadza do rzeczywistości, niweluje pomieszanie umysłu, mętna woda staje się klarowna. Jednak trzeba tego doświadczyć, a nie o tym myśleć. Medytacja nie jest oderwaniem się od rzeczywistości, a powrotem do niej, uświadomieniem sobie świata własnych iluzji i ciągłych przemian. Stając się klarownym możliwe, że „lepiej” możesz się ukierunkować w świecie materialnym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *