Rozmowa Barbary Biernackiej i Jolanty Toporowicz z Alexandrem Poraj- Żakiejem o roli duchowości w codziennym życiu

  • Viktor Frankl, czołowy przedstawiciel psychoterapii egzystencjalnej, twierdził, że poczucie spełnienia w życiu człowieka nie może realizować się bez aspektu duchowego. Czym według Ciebie jest duchowość?

Właściwie coś takiego jak duchowość nie istnieje. Jest to nasz sposób myślenia i wyobrażenia na temat rzeczywistości. Podobnie jak sposób myślenia o jedzeniu nie dodaje nic do bułeczki. To, czy będę się nad tym zastanawiał, czy nie, będę to definiował, czy nie, nie oddaje jej rzeczywistego smaku. W tym wypadku duchowość nie jest niczym innym jak czystym momentem pełnej obecności w doświadczaniu życia, na przykład smakowania bułeczki. Innymi słowy, duchowość to bycie jednym z tym co jest w tej chwili.

  • Rozumiem, że to oddzielanie duchowości od życia jest sztuczne?

Tak, samo rozłączanie duchowości od życia jest sztuczne. Jednak jest również i potrzebne do tworzenia tożsamości „ja”. Skłonność i umiejętność rozłączenia, daje nam pewnego rodzaju dystans do doświadczanej rzeczywistości. Umożliwia również przemyślenia i refleksje. Cały problem jednak polega na tym, że zwykle identyfikujemy się z tym, co myślimy, a nie z tym, co rzeczywiście jest. Tracimy przez to kontakt z samym doświadczaniem. Tak powstaje iluzja odrębności „ja” od rzeczywistości.

  • W psychologii aspekt wyodrębniania się- indywidualizacji jest bardzo ważnym procesem w rozwoju i dojrzałości człowieka. Czy w tej sytuacji ta indywidualizacja wspiera rozwój duchowy, czy też go utrudnia?

Gdy byliśmy małymi dziećmi, mieliśmy naturalny dostęp do bezpośredniego doświadczania rzeczywistości, lecz nie mieliśmy świadomości tego. W dorosłym życiu powrót do bezpośredniego doświadczenia następuje już poprzez świadomość. Cała różnica polega na tym, że powrót do bezpośredniości różni się od momentu, w którym od niej odeszliśmy jedynie faktem, ze jesteśmy świadomi. Tak więc, różnica między dzieckiem a mistrzem, czy mistrzynią duchową, polega na pełnej świadomości tego co jest. Dopiero dzięki świadomości możemy w pełni doświadczać sensu i jakości życia.

  • Czyli można by tutaj powiedzieć za Nietzsche’m: „Ten kto nie wie, dlaczego żyje, nie troszczy się o to jak żyje”. Czy mógłbyś podać przykład codziennego doświadczenia pełnej świadomości?

Pełna świadomość jest tak normalna, że po prostu nie jesteśmy jej świadomi. Ponieważ każda chwila jest wyrazem życia, jest pełnym doświadczaniem tego co jest. W momencie, kiedy odrywamy się od doświadczania, myśląc o przeszłości lub przyszłości, przestajemy być duchowi i wchodzimy w tożsamość „ja”, odchodząc od życia. Inaczej mówiąc życie ma sens nie w samym rozumowaniu i teorii na jego temat. Sensem życia jest jego przeżywanie. Jest to to, co właściwie cały czas robimy. My jesteśmy w gruncie rzeczy czystym wyrazem życia i z definicji jesteśmy cały czas osobami kompletnie duchowymi, doświadczającymi życia. Żyjemy. Sam moment życia jest w pełni duchowy i ma sens tylko wtedy, gdy jest przeżyty, a nie gdy tworzymy teorię na jego temat. Życie nie potrzebuje naszej teorii. Życie chce być przeżywane, a nie rozumiane. Istotny jest fakt, że duchowość Wschodu i Zachodu nie daje nam odpowiedzi na temat, co to jest życie, ani nie daje odpowiedzi na temat tajemnicy życia. Duchowość jest strategią na życie, nie filozofią na jego temat. Nie daje niestety odpowiedzi dlaczego jest jak jest, co będzie potem, co było wcześniej. Na kluczowe pytania na przykład Budda nigdy nie odpowiada, milczy. W przeciwieństwie do wielu osób, które robią to za niego. 

  • Wobec tego jak doświadczenie duchowe wpływa na jakość życia?

Najczęstszym motywem działania w naszej codzienności jest lęk. Nie trzeba być wielkim filozofem, żeby spostrzec, że każdemu z nas towarzyszą w codzienności obawy: „co będzie jak?”, „co by było, gdyby?”, „co się stanie, jeżeli?”, itd. Teraz sobie wyobraźcie, co będzie jeżeli ten lęk zniknie lub po prostu zmaleje. Te obawy z punktu widzenia duchowego przestają być istotne. Przeżywając moment teraźniejszy jako pełnię, nie potrzebuję nadziei, żeby było lepiej, bo dobrze jest właśnie w tej chwili, tu i teraz. Jakość naszego życia wzrasta. Mamy wtedy więcej energii i robimy to, co powinniśmy robić,nie martwiąc się o uznanie i akceptację. Daje to wolność i energię do działania. Większość aktywności człowieka nie polega wtedy na tworzeniu, utrzymywaniu i ochronie własnego wizerunku (tożsamości „ja”).

 

Komentarze dla Dialog psychologii egzystencjalnej z duchowością

  1. Anka Żarnecka napisał(a):

    „Ja” nie jest więc odrębnym podmiotem, który winniśmy chronić, udoskonalać, trenować, mierzyć, wystawiać do zawodów i nagradzać lub karać, a potem upamiętniać. Ja, tożsamość czy ego – to unikalny sposób postrzegania świata, indywidualny aparat umożliwiający stanowienie relacji ze światem, komunikacji ze światem, uczestniczenie w nim. Jakość „ja” i jego rozwoju jest wówczas proporcjonalna do jakości relacji jednostki z rzeczywistością – z otoczeniem, z ludźmi, innymi istotami, z naturą, z życiem w całej jego różnorodności i subtelności. Gdyby pod tym kątem ustanowić cele psychologii, socjologii, etyki, a przede wszystkim pedagogiki – nasze społeczeństwa uległyby ewolucyjnej zmianie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *